Ośrodek Postulatorski Chrystusowców
Sługa Boży ks. Ignacy Posadzy

Sługa Boży ks. Ignacy Posadzy

(1898-1984)
Współzałożyciel
i długoletni Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego;
Założyciel Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla; pisarz; podróżnik

Inne

Po Kapitule Generalnej.

Carissimi!
Trzecia Kapituła Generalna jest już poza nami. Była ona zakończeniem piątego sześciolecia Towarzystwa. Boć na sześciolecia będziemy odtąd dzielić dzieje Towarzystwa, na okresy od jednej Kapituły do drugiej. Każde sześciolecie to kamień milowy na tym wielkim szlaku wytyczonym nam przez Opatrzność Bożą.

W dniu 1 lipca, w święto Krwi Przenajświętszej, stanęliśmy przy nowym kamieniu milowym z wielką powagą, z poczuciem wdzięczności dla Boga, dla Jego miłosierdzia. Boć i to minione sześciolecie było prawdziwym cudem miłosierdzia Bożego. W ciągu tych sześciu lat nad Towarzystwem rozpościerała swe opiekuńcze skrzydła „Misericordia Divina, immensa et innumerabilis”.

Spłynęło w tym czasie na Towarzystwo za przyczyną Matki Najśw wiele łask, znanych wszystkim. Najważniejsze to chyba ostateczna aprobata Ustaw Towarzystwa, powiększenie się liczby kapłanów o stu, liczne wyjazdy do pracy duszpasterskiej za granicę. Spłynęł też dużo łask intymnych, zarejestrowanych tylko w najgłębszych tajnikach dusz naszych członków. Istotnie, to minione sześciolecie to nowy wspaniały poemat ku czci Serca Jezusowego i Matki Bożej.

Kapituła Generalna obradowała w wyjątkowych czasach. Pontyfikat Jana XXIII przebudził świat. Ten wielki Papież powiedział ludziom, że trzeba odnowić świat od podstaw. Trzeba go uczynić z nieludzkiego ludzkim, a z ludzkiego Bożym. I oto miliony zaczęły spoglądać z ufnością na Kościół, na Papieża, jako na kierownika gigantycznego dzieła odnowy.

Kościół stał się ostatnią deską ratunku dla zagrożonego świata. Stąd alarmujące wołanie papieża o pomoc kapłanów. Mają oni stać się „araldi di un mundo migliore” - heroldami lepszego świata. Chcąc jednak innych prowadzić, trzeba samemu mieć światło Boże. Chcąc innych uświęcić, trzeba wpierw samemu się uświęcić. „Nemo dat, quod non habet”.

Zaskakujące były dla mnie słowa Jana XXIII, które usłyszałem z Jego ust w czasie prywatnej audiencji w dniu 16 stycznia b.r. [s. I]. Kiedy na zakończenie tego posłuchania prosiłem Ojca św. o kilka głów zachęty dla członków Towarzystwa, spuścił na chwilę swoje dobre oczy i zastanowił się krótko. Potem powiedział z naciskiem: „Sanctificari, sanctificare”.

Te słowa Jana XXIII, przekazane nam jakby w testamencie, były nam myślą przewodnią w czasie naszych obrad kapitulnych, Radziliśmy nad tym, jak podnieść nasz własny poziom duchowy, jak jeszcze więcej uaktywnić nasze życie apostolskie.

Na powagę naszych obrad wpływało też uświadomienie sobie pełni odpowiedzialności za Towarzystwo. Delegaci uświadamiali sobie w pełni, że sprawy, problemy Towarzystwa, to nie wyłączna domena przełożonych. Odżywało w nich wspomnienie tej uroczystej chwili profesji, kiedy to po raz pierwszy usłyszeli wezwanie, wypisane ręką Założyciela: „Sprawa Boża niech będzie odtąd sprawą waszą, świętość i pożytek Towarzystwa niech będzie waszą synowską troską”. Cieszę się, że nasze obrady toczyły się w klimacie miłości. Pragnęliśmy bowiem urzeczywistnić słowa Ustaw: „Szczera miłość braterska i głębokie poczucie wspólnoty rodzinnej łączyć będą wszystkich w zwarty i solidarny hufiec Boży...”.

Pragnęliśmy spełnić testament naszego Założyciela, który z popiersia ustawionego na sali obrad, stale na nas spoglądał. „Ut unum sitis” - zdawał się nam przypominać. Wszak to były jego ostatnie słowa wyrzeczone do Przełożonego Towarzystwa, klęczącego przy jego łożu śmiertelnym.

Nasza Kapituła Generalna pragnęła być instrumentem odnowy. Radziliśmy nad tym, by w Towarzystwie odbyła się „accomodata renovatio”. Założyciel napisał do nas w roku 1945, zaraz po powrocie do kraju: „Nowe czasy, nowe zadania, nowe formy pracy - ale duch powinien zostać ten sam, tylko więcej pogłębiony, konsekwentniej w życiu realizowany”.

Nasza Kapituła Generalna zainicjowała odnowienie Towarzystwa. Ma się ono dokonać przede wszystkim w najgłębszych tajnikach dusz wszystkich jego członków.

To odnowienie ma się rozpocząć od własnego życia. Z tej reformy zrodzi się dopiero reforma całej naszej społeczności zakonnej.

Im głębień pójdzie ta odnowa, im więcej postanowimy pielęgnować charakterystycznego ducha Towarzystwa, tym pełniejszy mieć bę-[s. II]dziemy w odnowie świata, Kościoła. Otrzymamy też więcej łask i błogosławieństw, którymi Chrystus obsypuje tych, którzy walczą w Jego pierwszych szeregach.

Przed nami nowe sześciolecie. Jest to sześciolecie Millenijne. Stąd ścielą się przed nami jeszcze trudniejsze zadania i obowiązki. Ks. Prymas powiedział, czego się spodziewa po zakonach: „Cała Polska przygotowuje się do uroczystego obchodu tysiąclecia. Musimy się zjednoczyć w jednym zbiorowym wysiłku, któremu na imię - realizacja ślubów jasnogórskich. Przed nami wielkie zadanie, aby z Polski uczynić rzeczywiste królestwo Maryi i Jej Syna. W tej pracy liczymy na zakony. One niejednokrotnie ratowały życie Boże w Polsce od zagłady. One i teraz w tej wielkiej chwili nie zawiodą nadziei Narodu”.

Obyśmy nie zawiedli jego nadziei. Obyśmy nie zawiedli nadziei naszych rodaków za granicą. Przecież na tę świętą służbę szczególny nacisk kładł bezustannie nasz Założyciel.

„Bądźcie tymi, którymi ślubowaliście być. Wskazujcie drogi Boże pielgrzymstwu polskiemu. W pokorze i ofierze zupełnej służcie sprawie Królestwa Bożego tam, gdzie ojczyste tęsknoty toczą i łamią serca”.

To nowe sześciolecie Millenijne polecamy opiece Matki Najświętszej, Królowej Wychodźstwa Polskiego i Królowej Towarzystwa. Ona jako Matka Miłościwa od zarania istnienia Towarzystwa stoi wiernie przy nas. Ufamy, że Ona nas nadal poprowadzi szczęśliwie. Ona będzie Gwarantką powodzenia w ofiarnej służbie dla Polonii zagranicznej.

Trzydzieści jeden lat temu, rozpoczynając nasz marsz ku ratowaniu dusz polskich na wychodźstwie, składaliśmy przysięgi naszej Królowej, przysięgi na wierność.

„Królowej swej ja wierność przysięgałem,
Że tylko służyć będę Jej...”.

Wierzyliśmy, że od tej wierności zależeć będzie przyszłość Towarzystwa. I dziś wierzymy, że Towarzystwo tylko wówczas spełni swoje posłannictwo, jeśli jeszcze serdeczniej przywrze do Niepokalanego Serca swojej Matki.

X. Ignacy Posadzy T.Chr.

Poznań, w święto Niepokalanego Serca
Najśw. Maryi Panny r.P. 1963. [s. III]


Druk: „Biuletyn Towarzystwa Chrystusowego d. W.” 7/8(1963), s. I-III,
Archiwum Towarzystwa Chrystusowego w Poznaniu, syg. KR II,7.

Drukuj cofnij odsłon: 4476 aktualizowano: 2012-01-24 23:42 Do góry

projektowanie stron www szczecin, design, strony dla parafii

OŚRODEK POSTULATORSKI TOWARZYSTWA CHRYSTUSOWEGO

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań, tel. (61) 64 72 100, 2018 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone