Ośrodek Postulatorski Chrystusowców
Sługa Boży ks. Ignacy Posadzy

Sługa Boży ks. Ignacy Posadzy

(1898-1984)
Współzałożyciel
i długoletni Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego;
Założyciel Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla; pisarz; podróżnik

PK

U Polaków. List z Francji.

W PÓŁNOCNEJ FRANCJI
Z Paryża wyruszam na Północ. Dworzec Gare du Nord, skąd przed dwudziestu laty wyjeżdżałem po raz ostatni, zmienił swoje oblicze. Został rozbudowany, zmodernizowany.

KOLEJE FRANCUSKIE

Jadę elektrycznym pociągiem „Micheline”. Przebywa on przestrzeń 220 km z Paryża do Bethune w dwóch godzinach.

Wagon urządzony komfortowo. Siedzenia wygodne. Resory bardzo elastyczne. Głośniki zainstalowane w pociągu zapowiadają naprzód nazwę najbliższej stacji, czas postoju pociągu.

Obok mnie w wagonie siedzi wyższy urzędnik kolejnictwa p. Dineau. Wdaję się z nim w rozmowę. Opowiada, że koleje francuskie według opinii fachowców stoją na pierwszym miejscu w Europie. I to pod względem techniki, szybkości i bezpieczeństwa.

Mówi również, że elektryfikacja kolei poczyniła we Francji wielkie postępy. Obecnie zelektryfikowano już 5400 km. Dalsza elektryfikacja w toku. Do roku 1970 mają być zelektryfikowane wszystkie odcinki kolejowe.

Według opinii p. Dineau korzyści elektryfikacji są ogromne. W r. 1939 było w ruchu 20.000 parowozów. Dziś jest ich już tylko 8.700. Parowozy spaliły w r. 1939 11 milionów ton węgla, dziś już tylko 4,5 miliona ton. Podkreślił on również sprawność kolei francuskich. I tak np. w ub. roku w czasie ciężkich mrozów wszystkie pociągi kursowały normalnie. Nie było opóźnień, nie było ładnej awarii.

NAJBOGATSZE DEPARTAMENTY

Zajeżdżam do Bethune. Mały Citroen, kierowany przez X. Rektora Mrozowskiego, uwozi nas do siedziby centralnej XX. Chrystusowców w Hesdigneu1. Tu mieści się również nowicjat Zgromadzenia na Francję.

Nazajutrz wyruszamy na objazd niektórych polskich placówek duszpasterskich w departamentach Nord i Pas de Calals.

Są to dwa najbogatsze departamenty Francji. Tu mieszczą się kopalnie węgla i rudy żelaznej. Tu pracują liczne fabryki ciężkiego przemysłu.

Te dwa departamenty zaliczają się do „najmłodszych” we Francji. Blisko 28 procent ludzi liczy tu poniżej 15 lat. Rodziny mają tutaj na ogół więcej dzieci niż w innych częściach Francji. W tym względzie przodują rodziny polskie. W tych stronach mieszka ponad 200 tysięcy Polaków na ogólną liczbę 500 tysięcy Polaków we Francji. Jadąc z Bruay do Montigny wszędzie spotykamy Polaków. Mijamy sklepy polskie, domy i domki, własność naszych rodaków.

Samochód, który nas mija na pięknej asfaltowej drodze, to własność polskiego górnika z Abscon. Kobieta stojąca tam przed domem, to Polka. Dzieci bawiące się na placu, to polskie dzieci.

W Divion rozmawiam z górnikami p. Bolesławem Szambelańczykiem i p. Marcinem Kasprzykiem. Opowiadają o swej pracy w kopalni. Opowiadają, że kopalnie teraz całkowicie zmechanizowane. Elektryczne pługi stalowymi zębami wyrywają węgiel z pokładów. Kiedyś wydobycie miesięczne węgla wynosiło 600 kg na jednego górnika. Dziś przy zastosowaniu najnowszych maszyn amerykańskich i niemieckich wydobycie przekracza 1.600 kg na głowę. [s. 175] Zarobki wynoszą przeciętnie 60 tysięcy franków na miesiąc. Widać to po stopie życiowej Kórników. W mieszkaniu p. Szambelańczyka spotykamy najnowszy aparat telewizyjny Philipsa, nabyty za 150 tysięcy franków. Trzypokojowe mieszkanie umeblowane wykwintnie. Dzieci dobrze ubrane.

Francuzi na ogół szanują Polaków. Polskie ręce odbudowywały Francję po zniszczeniach dwóch wojen światowych. Polski robotnik swoją rzetelną pracą przyczynił się niemało do wzbogacenia Francji.

Dużo Polaków brało udział w ruchu oporu w czasie okupacji niemieckiej. Jesteśmy w Montigny-en-Ostrovent. Jedna z ulic miasteczka nosi nazwę „rue du Capitaine Ważny” - ulica Kapitana Ważnego. Ten dzielny oficer polski kierował tu ruchem powstańczym przeciwko Niemcom. W r. 1944 schwytali go żandarmi niemieccy. Zastrzelili go na miejscu. Na cmentarzu wznosi się okazały pomnik ku czci polskiego bohatera.

PRZY WIERZE OJCÓW

Na ogół Polacy trzymają się mocno wiary Ojców naszych. Są oczywiście i straty. Jest to wpływ środowiska często obojętnego pod względem religijnym.

W parafiach polskich pulsuje normalne życie kościelne. W czasie nabożeństw Polacy śpiewają te same pieśni religijne co w Kraju.

W niedzielę 17 lutego celebrowałem Mszę św. w Bruay, największym ośrodku polskim we Francji. Cały kościół śpiewał. Polskie pieśni śpiewały usta naszych rodaków, może tylko jeszcze rzewniej niż w Kraju. Rozpoczęło się od śpiewu „Serdeczna Matko”. Pieśń ta wpierw lekko wirowała, a potem buchnęła całą mocą pod strop świątyni. Była to istna wichura głosów nabrzmiałych tęsknotą i miłością polskich serc Na końcu śpiewali „Boże coś Polskę”. Hymn ten brzmiał jak przysięga na wierność Bogu i Ojczyźnie.

Księża i katolicy francuscy są urzeczeni polską pieśnią kościelną. Podkreśla to również X. Biskup Perin, ordynariusz diecezji Arras w rozmowie z nami.

„Ja stawiam Francuzom Polaków za wzór. Lubię gdy Polacy śpiewają w kościele. Śpiew Polaków ma w sobie coś porywającego” - mówił nam X. Biskup.

Nabożeństwa w kościołach polskich odprawiają się jak w Polsce. Są nieszpory niedzielne. Są nabożeństwa pierwszopiątkowe majowe, czerwcowe, październikowe. Z rozrzewnieniem Polacy śpiewają tu Gorzkie Żale. Procesja Bożego Ciała odbywa się również z tą samą okazałością jak w Kraju.

POLSKIE ŻYCIE RELIGIJNE

Przy kościele i parafii polskiej koncentruje się życie organizacji polskich i katolickich: Bractwa Różańcowe, Tow. św. Barbary, Kat. Stowarzyszenia młodzieży męskiej i żeńskiej. Towarzystwa te współpracują z księdzem polskim. Prowadzą akcję religijną i społeczną. Kilkakrotnie w roku przystępują wspólnie do Sakramentów św. Organizują obchody, opiekują się chorymi, biednymi, dziećmi oraz kościołem.

Oprócz organizacji Kościelnych są i organizacje świeckie, kulturalne, sportowe i zawodowe.

Główną troską polskiego księdza są stowarzyszenia młodzieżowe. Zaznacza się wśród nich znaczny ubytek członków. Silną konkurencję dla nich stanowią organizacje francuskie. One mają wspaniale sale, orkiestry, własne boiska sportowe.

Mimo licznych trudności młodzież polska urządza własne występy teatralne, organizuje polskie chóry. Wiele zależy od postawy katolickich rodziców. Ona często decyduje o pozostaniu ich dzieci w katolickich organizacjach kościelnych. Ona pozwala przezwyciężyć liczne nęcące pokusy wabiące młodzież polską na emigracji.

Stanisława Witkowska z Bruay podkreśla z naciskiem: „Dużo mię kosztowało, żeby wychować dzieci i wnuki moje w duchu polskim i katolickim. Ale to przecież zadanie każdej matki Polki”.

Dzieci polskie chodzą przeważnie na katechizm polski. Tam jednak, gdzie nie ma polskiego kapłana, dzieci uczęszczają na katechizm do księdza francuskiego. Odbywa się to jednak z wielką stratą dla ich świadomości polskiej.

Największą trudnością nauczania katechizmu są zaniedbania pod względem językowym i religijnym. Trzeba rozpoczynać od [s. 176] znaku Krzyża św. Niejednokrotnie ksiądz musi tłumaczyć po francusku niemal każde słowo katechizmu.

NA WZGÓRZU LORETTE

Wielką rolę w życiu religijnym tutejszej Polonii odgrywają doroczne pielgrzymki do Lourdes, do Matki Boskiej w Bonsecours, do Matki Boskiej Częstochowskiej na wzgórzu Lorette, gdzie znajduje się cmentarz poległych z pierwszej wojny światowej.

Udajemy się tam samochodem. Myśl nasza cofa się czterdzieści lat wstecz. O to wzgórze toczyły się zażarte walki. Wzgórze przechodziło z rąk do rąk. Wkoło nie widać już zniszczeń. Na nowo wzniesione domy, fabryki i miasta.

Zostały tylko cmentarze, rozsiane po całej okolicy. Jeden z największych to właśnie cmentarz na wzgórzu Lorette. Wszerz i wzdłuż widać tylko krzyże. Widać groby 18 tysięcy poległych. Odczytujemy ich nazwiska. Spoczywają tu dowódcy dywizji, pułków, batalionów i prości żołnierze.

Odczytujemy również nazwiska polskie. I tu kiedyś lała się polska krew „za waszą i naszą wolność”.

Na wzgórzu Bazylika Matki Boskiej ogromnych rozmiarów, wzniesiona z ofiar francuskich matek. Na frontonie Bazyliki czytamy napis: „Tobie, któraś w Izach boleści zrodziła święte nadzieje, świątynią tę zrodzoną z bólów i łez ofiarują francuskie matki”.

Wchodzimy do świątyni. W absydzie prezbiterium wielka postać Chrystusa wykonana w mozaice.

W bocznym ołtarzu obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Umieszczony obok napis głosi: „Obraz M. B. Częstochowskiej ofiarowany dla Bazyliki Loretańskiej przez OO. Paulinów z klasztoru Jasnogórskiego i przez Polaków zamieszkałych w diecezji Arras w dowód przyjaźni łączącej Naród Polski z Narodem Francuskim oraz hołdu dla żołnierzy poległych za Polskę i Francję na polach Artois w czasie Wielkiej Wojny. Obraz ten uroczyście wniesiony 16 czerwca 1935 pozostanie tu ha wieki, jeżeli Bóg pozwoli, by dzieci obu Narodów, modląc się przed wizerunkiem Królowej Korony Polskiej, czuły się bratersko złączone”.

Przed Bazyliką wysoka wieża. Na wieży ruchoma latarnia, która w nocy rzuca smugi światła we wszystkich kierunkach. Jest to wezwanie dla tych, którzy żyją, by pamiętali o poległych w swoich modlitwach.

ZNACZENIE WYCHODŹSTWA

Zasadniczo byłoby lepiej, gdyby wszyscy Polacy znaleźli chleb na ziemi ojczystej. Skoro jednak wychodźstwo stało się kiedyś życiową koniecznością, może ono oddać Narodowi wielkie usługi. Może stać się propagatorem interesów i kultury polskiej zagranicą. Może ułatwić Polsce jej kontakty z zagranicą.

Przede wszystkim jednak Polacy mogą stać się apostołami myśli religijnej, misjonarzami w całym tego słowa znaczeniu.

Chodzi oto, by Polacy zawsze czuli się Polakami, by zachowali więzy uczuciowe z Macierzą. Mogą to zawsze uczynić. Nawet wtedy, gdy z tych czy innych względów przyjęli już inne obywatelstwo. We Francji uczyniło to już ponad 35 procent naszych rodaków.

Przyznać trzeba, że Polacy we Francji czują się synami wspólnej Ojczyzny. Oni wiedzą, że Naród Polski jest jeden.

„Wspólne są nasze tradycje i nasza kultura. Wspólna jest historia naszej ziemi ojczystej. Wspólna jest nasza duma, że jesteśmy Polakami” - powiedział mi jeden z nich.

Trzeba pozwolić, by coraz więcej Polaków mogło wyjeżdżać w odwiedziny do swoich krewnych we Francji. Na szczęście Już to się zaczęło. Mówiono mi w Fenain, że każdy przyjazd gości z Polski jest wielką uroczystością dla kolonii.

Niemałą rolę w tym względzie odegrać mogą zespoły śpiewu! i tańca przybywające z Polski. W roku 1954 występował tu zespół „Mazowsze”. W ubiegłym roku przybył do Lens zespól „Śląsk”. Kto mógł, jechał oglądać to wspaniałe widowisko. Każda piosenka, każdy taniec nagradzane były burzliwymi owacjami.

ROLA KAPŁANA POLSKIEGO

Najważniejsza rola w zachowaniu wiary i polskości wśród naszych rodaków we Francji przypada bez wątpienia polskiemu kapłanowi. Ma on do spełnienia zadania kapłańskie, kulturalne i narodowe.

Kapłan w swej służbie pasterskiej nawiązuje bezustannie do uczucia przywiązania do kraju ojczystego. Nawet tam, gdzie natrafia na zupełną obojętność religijną, przez nawiązanie do uczuć narodowych budzi uśpione sumienie.

„Tam, gdzie nie ma polskiego kapłana, rodak nasz napotyka na wielkie trudności, by pozostać wiernym wierze Ojców naszych” - tak wyrokują tu wszyscy.

Kościół, ostatnia przystań ratunku, nie wywrze na niejednego wpływu, jeśli zobaczy tam księdza obcego. Nie pociągnie go konfesjonał ani ambona. Ogarnie go uczucie tęsknoty i osamotnienia. Jak opuszczony cudzoziemiec czuje się obcym w kościele. Wychodzi i już nie wraca.

Działalność duszpasterza polskiego na obczyźnie ma znaczenie kluczowe. Kapłan polski staje się tu prawdziwym wodzem. Staje się apostołem, budowniczym i siewcą polskiego ducha i polskiej kultury.

Ks. I. Posadzy
Bruay, 17 lutego 1957. [s. 177]


Druk: „Przewodnik Katolicki” 13(1957), s. 175-177.

Drukuj cofnij odsłon: 5776 aktualizowano: 2012-02-01 14:16 Do góry

projektowanie stron www szczecin, design, strony dla parafii

OŚRODEK POSTULATORSKI TOWARZYSTWA CHRYSTUSOWEGO

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań, tel. (61) 64 72 100, 2018 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone