Ośrodek Postulatorski Chrystusowców
ks. Florian Berlik

ks. Florian Berlik

(1909-1982)
Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego
w latach 1968-1969;
celebrans pierwszej Mszy św. w powojennym Szczecinie

Wspomnienia - artykuły

ks. Bernard Kołodziej SChr

...zainteresowany drugimi.


15 października 1982 r. odszedł od Pana ksiądz Florian Berlik. Odszedł kapłan, który mimo niewysokiego wzrostu był Kimś Wielkim. Takie jest powszechne zdanie o Nim, wypowiadane przez ludzi, którzy Go znali. Dlatego też pisząc o Nim artykuł biograficznym zatytułowałem go: Odszedł Kapłan Wielki.

Byłem w nowicjacie w latach 1967/68, ostatnim, kadencji ks. Ignacego Posadzego, jako przełożonego generalnego. Często przyjeżdżał on do ziębickiego nowicjatu i tam przekazywał nam wiadomości o początkach naszego zgromadzenia i jego dziejach. Bardzo często padło wtedy nazwisko ks. Floriana Berlika, jako nierozdzielnie złączone z historią zgromadzenia.

Niedługo później, bo w 1968 roku, ks. Florian Berlik został wybrany Przełożonym Generalnym Towarzystwa Chrystusowego. Nasz kurs składał na jego ręce swoją pierwszą profesję zakonną. Wynotowałem sobie wtedy kilka słów z Jego przemówienia skierowanego do nas: „...Chrystus was wybrał i powołał... Matka będzie chroniła wasze powołanie. Ona jest naszą Matką i drogą do Chrystusa...”.

Zrobił na nas wrażenie człowieka, stojącego całą osobą za tym, co mówi.

W czasie naszego klerykatu był przez kilka lat przełożonym domu poznańskiego, ja w tym czasie pełniłem obowiązki infirmarza. Podziwiałem wtedy Jego troskę i zapobiegliwość o chorych. Nie było spotkania w czasie którego nie pytałby się o stan zdrowia braci i kleryków. Sam często odwiedzał, dodawał otuchy i pocieszał. Nie cofał się przed żadną posługą - był zawsze pełen serca.

Pełniejszy i głębszy kontakt z śp. księdzem Florianem Berlikiem nawiązałem podczas studiów historycznych na KUL. Szczerze się ksiądz Florian ucieszył, kiedy dowiedział się, że podjąłem tematykę z dziejów naszej wspólnoty zakonnej. Obiecał wtedy wszelką możliwą pomoc i obietnicy tej pozostał zawsze wierny. Miał zawsze czas na rozmowę w której poruszano dzieje zgromadzenia. Przekazywał wtedy wiele szczegółów nieuchwytnych w badaniach archiwalnych, a czynił to z głębokim pietyzmem i umiłowaniem minionych lat. Szczerze się cieszył gdy udało się dotrzeć do nieznanych faktów i wydarzeń w dziejach zgromadzenia. Sam przekazał mi wszelkie dostępne mu materiały archiwalne dotyczące naszej wspólnoty. Wskazywał także na wszelkie możliwe ślady, które należałoby wykorzystać pisząc pracę naukową z naszych dziejów. On czytał każdą stronę moich prac i dokonywał koniecznej korekty. Bez żadnej przesady mogę stwierdzić, iż praca licencjacka o początkach naszego zgromadzenia oraz rozprawa doktorska, przedstawiająca dzieje zgromadzenia aż do śmierci Założyciela nie mogłyby powstać bez Jego pomocy. Wyraziłem to zresztą wyraźnie we wstępach do tych rozpraw.

W czasie ostatnich odwiedzin u Niego, na kilka dni przed śmiercią, przekazał mi resztę swoich osobistych zapisków historycznych. Mówił wtedy z wielkim żarem w gasnących już oczach i zachęcał do dalszej pracy nad dziejami zgromadzenia. Świadom niedługiego już rozstania nie chciał słów pociechy - to On pocieszał nas, pełen pogody i wewnętrznej radości. I takim pozostanie wśród nas.


Druk: Współtwórca ducha potulickiego, red. B. Nadolski, Poznań 1983, s. 95-96.

Drukuj cofnij odsłon: 2575 aktualizowano: 2012-06-15 15:29 Do góry

projektowanie stron www szczecin, design, strony dla parafii

OŚRODEK POSTULATORSKI TOWARZYSTWA CHRYSTUSOWEGO

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań, tel. (61) 64 72 100, 2017 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone